Główna SYBERIA PIĘKNY KONIEC ŚWIATA
SYBERIA PIĘKNY KONIEC ŚWIATA
środa, 12 lutego 2014 22:46

Ten rok był dla nas wyjątkowy. Odwiedziliśmy mazurskie wsie leżące na Syberii. Aleksandrowka i Znamienka - byliśmy tam. Oto relacja

 

BLIŻEJ MONGOLII NIŻ RESZTY ŚWIATA…

Chakasja, a to bardzo mityczny kraj. Leży bliżej Mongolii niż reszty świata, jest jedną z republik Federacji Rosyjskiej.  Kraina w południowej części Syberii oddalona od Mazur o prawie 8 tys. kilometrów. Dawniej zamieszkiwana przez Chakasów - staro turecki, 80 tys. naród zamieszkujący terytorium Kotliny Chakasko- Minusińskiej. W Chakasji żyje obecnie 108 narodowości, są wśród nich Rosjanie, Niemcy, Ukraińcy oraz Polacy. W Chakasji mieszka 6 tys. Polaków, przy czym w całej Syberii jest ich ponad 400 tys.

W Chakasji po dziś dzień istnieją dwie mazurskie wioski – Znamienka i Aaleksndrowka, założone na przełomie XIX i XX wieku stały się jednym z niewielu miejsc na świecie, gdzie można obecnie usłyszeć gwarę mazurską. W ubiegłym roku tj. 2013 r. wyruszyła  do Chakasji ekspedycja badawcza, której celem było podjecie prac przygotowawczych do przeprowadzenia naukowej wyprawy do w/w mazurskich wsi. W dniu 16 września dwuosobowa ekipa wyrusza z Mrągowa na Mazurach i Dobrego Miasta na Warmii. Program Pomost i my rozpoczynamy nowy etap naszej współpracy z Mazurami na Syberii.


 

Zabierając sprzęt radiowy wyruszamy z Warszawy do Moskwy i już po kilku godzinach lotu linami międzynarodowymi i krajowymi przemieszczamy się do Abakanu - stolicy Chakasji. Odwiedzimy Znamienkę i Aleksandrowkę. Abakan- stolica Chakasji. Miasto ponad 160 tysięczne, zadbane i ukwiecone. Emanuje spokojem panującym na ulicach. Bezpieczeństwo i poczucie komfortu wolnego trybu życia. Szerokie ulice, przedzielone równie szerokimi trawnikami, na których stoją metalowe ławki. Specyficzne pełne krzewów i zieleni drzew śród-uliczne skwery. Abakan jest tak zielony jak cała Syberia. Faktycznie latem odbywają się tam liczne festiwale kwiatowe.

Syberia jest nasycona barwami pór roku, wyrazistym kolorem nieba, gór, wód rzeki Jenisej, wieloma zapachami. Na Syberii w szczególności w Chakasji władze pieczołowicie dbają o pamiątki historyczne.  W Szuszenskoje odwiedziliśmy muzeum-rezerwat. Chaty pierwszych osadników liczące prawie 200 lat, wypełnione oryginalnymi sprzętami, pachnące ziołami świadczą o trudnym i skomplikowanym historyczne życiu w tej krainie.

Zobaczyliśmy wiele niezwykłych miejsc: Regionalne Muzeum Krajoznawcze im N.M. Martjanowa w Minusińsku oraz Polski Instytut Książki. Prowadziłyśmy zajęcia z animatorami polonijnymi w Abakanie, które uświetniła swą obecnością Pani Konsul z Irkucka Anna Walczak. Polacy w Chakasji mają  swoje firmy i przedstawicielstwa, pracują z energią działając – nie oglądają się na resztę świata. Robią swoje.

Być może ta determinacja miała wpływ na istnienie tam o dziś dwóch mazurskich wsi. Odwiedziliśmy szkołę podstawową i średnią w Znamience. Miałam możliwość razem z Ewą Piotrowicz – towarzyszką tej wyprawy - mieszkać w mazurskiej wsi leżącej na skraju stepu. Rodzina baptystów przyjęła nas z całą serdecznością ich wiary i domowego ciepła.

We wsi żyje ponad 600 mieszkańców, mieszkają w drewnianych domach, stale są blisko natury. Domowa kuchnia pełna mazurskich przepisów opiera się na prostych produktach pochodzących z przydomowego ogrodu. Świeże warzywa i mleko prosto od krowy, chleb ze sklepu ale także z wiejskiej piekarni serwowany na śniadanie stanowi niezapomniany smak przyjaźni gospodarzy. Życie budzi się wcześnie rano, gdy wschodzi nad stepem słońce gospodarz wychodzi wyprowadzić krowy i konie na wypas, bierze flintę i rusza na tzw. ochotę czyli polowanie. Najpopularniejszym autem jest tu tradycyjny „Moskwicz”, wygodny i mocny, a przede wszystkim łatwy w użytkowaniu. Szerokie drogi jeździ się po nich stosunkowo bezpiecznie i wygodnie.

W szkole prowadziłyśmy zajęcia z dziećmi i młodzieżą. Seminarium – Hortiterapia, która jest niezmiernie interdyscyplinarną dziedziną, bardzo wszechstronnie stosowana m.in. jako program animacji społecznej, jako kompilacja wielu dziedzin nauk przyrodniczych, humanistycznych oraz medycyny stwarza olbrzymie możliwości rozwoju. Chcemy zaszczepić wśród mieszkańców Chakasji sympatię do horiterapii, a wśród polonijnych organizacji chęć działania, tak by w przyszłości zaprosić ich do Polski na wspólne seminarium.

W polskich szkołach w Abakanie i Znamience spotkaliśmy się z nauczycielami języka polskiego oraz uczniami. Zaplanowaliśmy przeprowadzić kilkudniowe warsztaty narodowego tańca oraz szkolenie z chakaskimi florystami i polskimi animatorami kultury w zakresie hortiterapii, by pokazać im na czym polega ta prekursorska dziedzina. W tym roku Polacy na Syberii obchodzili 20 lecie polonijnego ruchu. Obecnie działa tam ponad 40 polonijnych organizacji. Nasze warsztaty etnobotaniki oparte na zasadach hortiterapii były prezentem dla polskiej społeczności. Wspólnie przygotowaliśmy program związany z obrzędem Mazurskiego Święta Polonu.

Mazurskie wioski na Syberii - to nieznana w Polsce historia, gdyż całe mazurskie rodziny skuszone przez władze carskie obietnicą nadania ziemi wyruszały koleją do odległej Chakasji z nadzieją na lepsze życie.  Mazurzy przez całe dziesiątki lat - szczególnie z pogranicza przemieszczali się na teren Królestwa Polskiego, by dalej przewędrować na Wołyń. Temat Mazurów na Syberii trafił do mnie za sprawą badacza ich historii, potomka Polaków mieszkających na Syberii – dr Sergiusza Leończyka. W licznych wywiadach jakich udzielał Sergiusz Leończyk dla mojego autorskiego Programu Pomost oraz opracowań badawczych można przeczytać:

Ogólna liczba wychodźców z Królestwa Polskiego w głąb Rosji, według stanu z około 1910 r., wynosiła orientacyjnie 400 000 - 600 000 osób[1]. Na charakter tej migracji, jej intensyfikację wpływały różne czynniki. Po reformach włościańskich w latach 60. XIX w. coraz liczniejsza była warstwa proletariatu rolnego poszukująca pracy. Zjawisko to zaostrzało się jeszcze bardziej w okresie kryzysu agrarnego, który w latach 80. ogarnął Rosję i Europę Środkową[2]. Nie każdego włościanina było stać na kosztowny i kojarzony u zwykłego chłopa z niebezpieczeństwami wyjazd za ocean, dlatego często rolnicy zgadzali się na tańszy, i nierzadko finansowany przez rząd wariant wyjazdu na Syberię. Oprócz tego podróż na Syberię odbywała drogą lądową – pociągiem, a nie statkiem przez ocean. Na przełomie XIX-XX w. Syberia traciła powoli charakter miejsca zsyłek i wielkiego więzienia, stawała się w dużym stopniu obszarem wolnego osadnictwa i nowym miejscem pracy dla przedstawicieli wielu zawodów i ludzi kariery, w tym także wielu Polaków.

Lwowski „Przegląd Społeczny” informował, że w 1885 r. do Cesarstwa Rosyjskiego ciągnęli tłumnie tkacze pozbawieni roboty, wskutek zastoju ekonomicznego z miejscowości fabrycznych z Łodzi, Zgierza, Pabianic, Zduńskiej Woli, Sieradza, Aleksandrowa, Konstantynowa i innych.[3]

Były to zarówno pojedyncze przesiedlenia, jak i przesiedlenia całych rodzin. Przede wszystkim byli to chłopi i kiedy zabrakło pracy w fabrykach – gotowi byli pracować na roli i jechać na Syberię. Administracja carska była zainteresowana przesiedleńcami udającymi się za Ural, ponieważ zaludnienie Syberii stanowiło jeden z głównych celów polityki caratu

Obecnie Aleksandrowka – pierwsza wieś mazurska postała w miejscu tożsamym dla krajobrazu mazurskiego. Mieszkańcy zachowali wiele tradycji domu mazurskiego. Elementy kultury tradycyjnej- zwyczaje, obrzędy, wierzenia i folklor jest dobrze pamiętany i co najważniejsze praktykowany.  Pani Berta z domu Pawlczyk – jedna z najstarszych mieszkanek tej wsi,  mająca już ponad 80 lat potrafi do dziś opowiedzieć jak dawniej wyglądało w jej rodzinie wesele. Rozmawia nie tylko po polsku ale także w gwarze mazurskiej. Usłyszeć żywą mowę ludzi z Mazur tak daleko od Polski dla historyka jest niesamowitym przeżyciem.

Kultura tradycyjna jest częścią historii kultury a pamięć historyczna tworzy dialog miedzy pokoleniami. W mazurskich wioskach dziś na Syberii, żyją potomkowie dawnych Mazurów – to często trzecie i czwarte pokolenie. Mimo upływającego czasu proces przemian materiał badawczy jaki udało się zebrać od rdzennych mieszkańców tych wsi pozwala wyciągnąć wnioski o niezwykłej wartości zapamiętanych wycinków z przeszłości Mazur. Społeczność Alaksandrowki oraz drugiej wsi Znamienki posiada charakter zamkniętych osiedli na kształt enklaw, zapewne właśnie dzięki temu udało się do dziś zachować większą cześć oryginalnej gwary mazurskiej i zwyczajów.  Opierając się na badaniach dr Sergiusza Leończyka dowiedziałam się, że: w 1861 r. rząd w sposób szczególny wspierał przesiedlenie do obwodów amurskiego i nadmorskiego, w 1865 r. na ziemie Ałtaju. Polityce przesiedleńczej, mającej na celu zagospodarowanie Syberii, sprzyjały kolejne akty prawne o dobrowolnym wychodźstwie i osiedlaniu się tam. Zazwyczaj na przesiedlenie decydowali się tzw. średniacy, którzy rozumieli, że ich stan nie polepszy się w warunkach ogólnego kryzysu agrarnego. Podróż opłacali z zysku ze sprzedaży majątku. Wyjeżdżali przeważnie na wiosnę, aby podróżować ciepłą porą roku i aby mieć czym karmić siebie i konie.

Początki były bardzo ciężkie. Osadnicy mieszkali w ziemiankach, szałasach bądź naprędce skleconych lepiankach i dopiero potem budowali dom i inne pomieszczenia gospodarcze. Po przybyciu bez pieniędzy, domów, inwentarza rolnego większość już nie miała możliwości uprawiania własnego gospodarstwa, dlatego przesiedleńcy przeważnie pracowali jako najemni u bogatych chłopów syberyjskich. Tzw. „pieriesielenczeskije uczastki” oznaczone były czarnymi słupami, a na nich widniały białe kawałki tkaniny, na których było napisane „państwowi przesiedleńcy” z podaniem liczby osób – mężczyzn i kobiet oddzielnie. W 1885 r. rząd zdecydował wydawać przesiedleńcom przybywającym do Kraju Ussuryjskiego 600 rubli pożyczki, w 1886 –1893 r. kwota ta zmniejszona została do 200 rubli. Przesiedleńcy do innych regionów Syberii zaczęli otrzymywać tę kwotę od 1889 r. Zjawiskiem naturalnym w ostatnich dziesięcioleciach wieku XIX było osadnictwo bez specjalnego zezwolenia. Otrzymanie takiego zezwolenia związane było z dużą liczbą różnych formalności, dlatego też wśród przesiedleńców przeważali ci, którzy przyjechali samowolnie mieli jedynie paszport, którego uzyskanie również nie było proste.

Następnym etapem przesiedlenia na Syberię z Rosji europejskiej można nazwać ruch przesiedleńczy na przełomie XIX – XX w. Ruch ten związany był przede wszystkim z budową kolei transsyberyjskiej. Komitet budowy kolei był zainteresowany zaludnieniem terenów przylegających do kolei, ażeby można było je obsługiwać. W 1889 r. w Rosji weszła w życie nowa ustawa, która dała możliwość dobrowolnym osadnikom możliwość osiadania na Syberii: osiedleńcy zostali zwolnieni z podatków na 3 lata, a w następnych 3 latach mieli płacić tylko 50%. Przez trzy lata mężczyźni byli zwolnieni z poboru do wojska. Kolej, na podstawie zarządzenia z roku 1896 r., dawała zniżki w cenie biletów na przejazd tzw. delegatów, czyli wywiadowców, którzy prowadzili wywiad na temat możliwości i warunków osiedlania się. Miejscowa władza była zobowiązana do zorganizowania w punktach przesiedleńczych czy osadach rejonowych sklepów i magazynów ze zbożem, mąką i innymi podstawowymi produktami i narzędziami. Budowano punkty felczerskie, szkoły, cerkwie, kościółki, drogi, mosty oraz ko­pano studnie. Urzędy przesiedleńcze nie nadążały za potokiem przesie­dleńców i ich problemami. Nieraz dochodziło do wielodniowych oczekiwań przed tymi urzędami na wydanie odpowiednich decyzji czy załatwienie istotnych spraw.

W wspomnieniach najstarszych starszych mieszkańców obu wsi przetrwała pamięć o trudnym życiu na syberyjskiej ziemi. Wkrótce okazywało się, że chociaż przesiedleńcy byli zwolnieni z podatków państwowych, to jednak nie byli zwalniani z opłat wiejskich czy gminnych, które nieraz wynosiły do 25 rubli rocznie. Oprócz tego osiedleńcy musieli wykonywać wiele prac wiejsko-gminnych, jak budowa dróg, mostów, ogrodzeń itp. Wieści o przywilejach dla przesiedleńców, umiejętnie podsycane, zaczęły docierać do głębokiej prowincji polskich wiosek, gdzie w wyniku pokoleniowych podziałów gospodarstw chłopskich zaczęło powstawać zjawisko głodu ziemi. Jednak to, jakie przywileje dostawali przesiedleńcy, zależało od władz gubernialnych. W guberniach tomskiej i jenisejskiej były wydzielone specjalne fundusze na zagospodarowanie; wydzielano też nieodpłatnie tereny leśne pod budowę domów. Najlepsze warunki proponowano przesiedleńcom w obwodzie amurskim, jednak oddalenie tego obwodu powodowało, że większość przesiedleńców zostawała po drodze w guberniach Syberii zachodniej i w guberni jenisejskiej.

Przed wyruszeniem do Chakasji zastanawiałam się - będąc jeszcze w Polsce - jak nasz program animacji społecznej przez etnobotanikę prowadzony w otoczeniu ogrodu, w środowisku naturalnym, z wykorzystaniem piękna kwiatów zostanie przyjęty przez mieszkańców Abakanu i syberyjskiej wsi, mazurskich potomków przesiedleńców z naszych obecnie Mazur. Podczas kilku dniowego pobytu w Znamience wyruszyliśmy na objazd wiejskich ogrodów. W tym czasie pod koniec września kwitły chryzantemy, ustawione na ganku chroniącym od pierwszych przymrozków, w wysokich glinianych donicach ozdabiały dom. Aksamitki, astry wyglądały tak swojsko na syberyjskiej ziemi. A zebrane prosto z jedynego we wsi drzewa kiście jarzębiny trafiły po zebraniu do koszyka pochodzącego jeszcze z rodzinnych mazurskich stron. Koszyk ponad stuletni zachował się w doskonałym stanie, wypleciony z surowej wikliny ujmująco nas wzruszał.

Dlaczego więc dawni potomkowie Mazurów pozostają tam do dziś, zapytałam dr Sergiusza Leończyka dlaczego ludzie ci zwrócili swą uwagę na Syberię, o której przecież mogli mieć zaledwie słabe i to negatywne wyobrażenie. Otóż okazało się jak twierdzi dr Leończyk, że dzięki zamieszkom rewolucyjnym, duża liczba robotników inteligenckich znalazła się przymusowo na Syberii, gdzie zajęła się rzemiosłem i dość łatwo uzyskała środki na utrzymanie. Zesłańcy ci pisywali entuzjastyczne listy do swoich rodzin w kraju, przedstawiając Syberię w kolorach różowych i zachęcając wszystkich do przyjazdu. Drugą kategorię mimowolnych agitatorów stanowili żołnierze z wojny japońskiej, którzy niewątpliwie mieszali Mandżurię z Syberią i na rachunek tej ostatniej zapisali wszystkie zalety ziemi mandżurskiej.

Dr Sergiusz Leończyk swoje badania opierał na odnalezionych dokumentach. Czynnikiem agitacyjnym było rozdawanie ziemi przesiedleńcom, udzielanie zapomóg w gotówce, ofiarowanie przejazdu na miejsce prawie  za darmo, bo za czwartą część ceny biletu kolejowego III klasy[4].

Ciężkie warunki pogodowe, niemożliwość założenia dobrze prosperujących gospodarstw–  wszystko to zmuszało Polaków do powrotu, jednak był on w większości niemożliwy. Przed wyjazdem z ojczyzny włościanie sprzedawali swoją ziemię i dom (jeżeli je mieli), oprócz tego musieli podpisać oświadczenie o tym, że zrzeka się ziemi w ojczyźnie i że zobowiązuje się wymeldować oraz zameldować na nowym miejscu[5]. Nierzadko chłopi szukali innego miejsca na Syberii, jak np. w roku 1909 polscy chłopi masowo przesiedlili się z powiatu krasnojarskiego guberni jenisejskiej i powiatu chabarowskiego obwodu akmolińskiego w okolicy Omska[6]. Wyjeżdżali również jeszcze dalej, jak np. Józef Okułowicz, który opisuje przypadek, jak w roku 1913 spotkał na wyspie Maui, archipelagu Hawajskiego, dwóch byłych kolonistów syberyjskich, Polaków z Kieleckiego, zatrudnionych na plantacji trzciny cukrowej. Jeden z nich był już kiedyś przedtem w Stanach Zjednoczonych, teraz zaś obydwaj marzyli, by dostać się do Parany[7]. Natomiast Leopold Caro przytacza fakt, iż włościanie spod Krasnojarska zwrócili się do zarządcy fabryki porcelany spod Warszawy z informacją, że jest ich kilka grup, po około szesnaście rodzin każda oraz, że chcą porzucić swoje ziemie na Syberii i kupić ziemie pod Warszawą. Mimo, że mieszkają na Syberii, od 20 lat tęsknią za ojczyzną[8].

W latach 1885 – 1914 na terenie Syberii powstało 59 wiosek zamieszkałych przez Polaków[9], z których najwięcej zostało założonych przez przesiedleńców z guberni Kraju Północno –Zachodniego – z guberni grodzieńskiej (np. znana wieś Białystok w guberni tomskiej), mińskiej (Mińsk-Dworiańskij w guberni tobolskiej), z guberni wileńskiej i witebskiej (Wilenka, Witebka, Polski Wysiełok i Kanok w guberni jenisejskiej) oraz z guberni lubelskiej, siedleckiej. Kilka wiosek zostało założonych w powiecie minusińskim guberni jenisejskiej przez przesiedleńców z guberni wołyńskiej jeszcze w latach 1896 –1897. Są to Ałgysztak, Kresławka, Abadziul i Aleksandrówka w gminie sałbińskiej. Założyciele to Polacy luteranie oraz spolonizowani Niemcy.

W czasie naszego pobytu na Syberii razem z dr Ewą Piotrowicz miałyśmy możliwość poznać historię dwóch mazurskich wsi, porozmawiać z mieszkańcami. Aleksandrowka leżąca w Kraju Krasnojarskim, wśród lasów mieszanych, głównie liściastych , okolonych brzozowymi drzewami – droga do wsi wije się malowniczo przeplatając z rzeką -  obecnie jest wsią wymierającą. Jeszcze pod koniec XX w żyło tam ok. 180 ludzi obecnie większa część mieszkańców przeniosła się do Znamienki i większego Minusińska. Trzy czwarte domów dziś stoi pusta, sprawia to nieco przygnębiające wrażenie – ale dla nas ważni są ludzie nadal pamiętający historię wsi.

Mam nadzieję, że  ten współczesny opis będzie stanowić podstawę do rekonstrukcji historii kultury tradycyjnej. Spowoduje zainteresowanie historią „syberyjskich Mazurów”  także na naszym terenie, być może będziemy razem z nimi odtwarzać model kultury Mazurów. Kultury tożsamej dla Mazurów z wsi leżącej na skraju syberyjskiego stepu i współczesnych Mazur. Współczesne przeobrażenia wsi mazurskiej tworzą niezapomniane zjawisko – wielokulturowości przestrzeni. Pamięć o zjawiskach zachodzących w kulturze niematerialnej i w sferze duchowej jest wykładnikiem więzi społecznej.

W Zanamience udało nam się przygotować razem z nauczycielką języka polskiego p. Olgą Szuszncewą inscenizację Mazurskiego Święta Plonu. We wsi istnieje średnia i podstawowa szkoła oraz dwustopniowa szkoła muzyczna, pracuje dom kultury, gdzie odbywają się występy i akademie. Funkcjonują liczne sklepy spożywcze, a obok rynku znalazł swoje miejsce sklep meblowy. Prawie przy każdym domu zamontowana jest antena satelitarna. Młodzież w szkole ma dostęp do Internetu, sale są dobrze wyposażone w podstawowe pomoce, telefony komórkowe, laptopy i komputery.

Syberia łamie w nas stereotypy, w stolicy Abakanie - przy wieżowcach stoją drewniane domy, na wsi przy domu często stoi tzw. „wygódka” a obok przechadza się swobodnie cały inwentarz gospodarza. Rosyjska nowoczesności i tradycja i  nie jest im z tym źle.  Może nas trochę to szokować, ale każdy kraj ma swoje zwyczaje.  Mazurzy zarówno w Polsce jak i na Syberii mają własną historię ale wspólną dla nas potrzebę stanowienia o tożsamości bliskiej kraju Ojczystego. Zapewne gdyby nie ta determinacja nie rozmawiali by dziś najprawdziwszą i tak bardzo żywą gwarą mazurską – taką jakiej dziś na Maurach już prawie nie ma. Wiedza na ten temat a przede wszystkim utrwalenie tego dziedzictwa jest naszym celem.

Opuściłam Chakasję, żegnana przez mieszkańców mazurskich wsi z nadzieją, że powstałe na Uniwersytecie Warmińsko- Mazurskim Centrum Badań nad Dziedzictwem Kulturowym i Przyrodniczym podejmie się tego zadania. Spoglądając przez okno samolotu pozostawiła tam jeszcze światy nieznane ale tak bardzo blisko z nami związane. Przed laty przyszła do mnie historia dawnych Mazurów z Syberii by dzięki temu pokazać jak niezwykła jest to do dziś kraina.

 

 

W ekspedycji wzięły udział : Zofia Wojciechowska – trener hortiterapeuta i Ewa Piotrowicz – etnograf i choreograf narodowych tańców. Organizatorzy wyprawy FPNKA „Kongres Polaków w Rosji”, Konsulat Generalny RP w Irkucku, organizacje polonijne w Abakanie i Minusińsku, Stowarzyszenie Zielone Dzieci, Stowarzyszenie Wspólnota Polska, Instytut Hortiterapii.  Pomocy udzielili nam:  Centrum Inicjatyw Kulturalnych w Olsztynie, Burmistrz Miasta Mrągowa. Ekspedycja odbyła się pod patronatem Marszałka Województwa Warmińsko – Mazurskiego Jacka Protasa. Nasza wyprawa organizowana była przy wsparciu Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP, Urzędu Marszałkowskiego Województwa Warmińsko- Mazurskiego, Urzędu Miasta Mrągowo, Portalu Kultura Warmii i Mazur Światowid oraz wielu innych firm i organizacji.

Fot. Zofia Wojciechowska, Góry Sajany – Chakasja, Znamienka i Aleksandrowka

Zofia Wojciechowska, Instytut Hortiterapii, Zielony Promień, prezes Stowarzyszenia Zielone Dzieci w Mrągowie. Materiał źródłowy stanowią wywiady z mieszkańcami Zanmienka i Alaksandrowka, nagrania dla Zielonego Archiwum Historii Mówionej, Programu Pomost w Radio Wnet, wywiady i materiał badawczy udostępniony w opracowanych dr Sergiusza Leończyka – historyka i badacza z Syberii.

 



[1] Pilch A., Wstęp [W:] Emigracja z ziem polskich w czasach nowożytnych i najnowszych (XVIII-XX w), pod red. A.Pilcha, Warszawa 1984, s.9.

[2] Masiarz W., Migracja chłopów polskich na Syberię w końcu XIX i na początku XX wieku, [W:] Syberia w historii i kulturze narodu polskiego pod redakcją naukową Antoniego Kuczyńskiego, Wrocław 1998, s. 231.

[3] Wychodźstwo włościan z Królestwa, „Przegląd Społeczny”, 1886:1, s.86.

[4] Sokulski J., Wychodźstwo na Syberii// „Sybirak”, nr 2(18) 1939, s. 63-66.

[5] Archiwum Państwowe w Lublinie. Rząd gubernialny Lubelski, sygn. WP 1910:18, k. 48.

[6] Недзелюк T. Г., К характеристике опыта формирования сети сельских католических поселений Западной Сибири на рубеже XIX-XX вв.// Актуальные вопросы истории Сибири. ч. 1. Барнаул, 2007,  С.97-98.

[7] Okołowicz J., Wychodźstwo i osadnictwo polskie przed wojną światową, Warszawa 1920, s. 381.

[8] Caro L., Emigracja i polityka emigracyjna ze szczególnym uwzględnieniem stosunków polskich.., Poznań 1914, s. 254.

[9] Российский государственный исторический архив, Ф. 826, Оп. 1, Д. 1951, Л. 190, 194-207, 218-220; Д. 1799, Л. 73-74.

 

Strona powstala dzieki wsparciu finansowemu
Narodowego Funduszu Ochrony Srodowiska
oraz Funduszu Partnerstwa